FurKa

Z ulgą odetchnęłam ostatniego dnia praktyk, czyli nie całe dwa tygodnie temu- a dziś już tęsknię za tymi urwisami...
Ale ale, nie o tym miało być- Wróżka Fuga przepowiedziała mi ( o czym już kilkakrotnie wspominałam) mnogość dziengów i powodzenie w tzw. życiu zawodowym na ten rok; nie powiem- ma dziewczyna talent;)
Choć mogła uprzedzić że będzie się to wiązało z totalną, maksymalną, niewyobrażalną orką... Szczerze mówiąc liczyłam na tajemniczy spadek albo wygraną w totka, a nie 5 etatów, ale...darowanej wróżbie nie zagląda się w zęby, prawda?
Tym bardziej że naprawdę się sprawdza, a wczoraj- o ironio i abstrakcjo- wygrałam samochód.
Dobra, nie podniecajmy się- to tylko Ford Ka i tylko na dwa tygodnie ( bo miejsce tylko III),a na dodatek nie posiadam nawet karty rowerowej o prawku nie wspominając... cóż, efekt jest, wrażenie robi, będę udawać że gdzieś jadę, kręcić kierownicą i trąbić ile wlezie.
Zrealizuję tym samym jedną z najbardziej zakazanych i wyuzdanych fantazji z dzieciństwa, związanych z błękitną Skodą Dziadka Frania...

Tylko tak bardzo, bardzo bardzo chciałabym choć na tydzień opuścić to śmierdzące syfne miasto, zanurzyć się w ciepłym morzu/ zimnym oceanie i dać się tradycyjnie zaskoczyć i ugryźć rybie, co będzie możliwe- jak wyliczyłam- dokładnie za 11 miesięcy i 28 dni.
I tu Fugę proszę o reklamację!

Tymczasem opuszczam Drogich Czytelników by oddać się jednemu z niegroźnych uzależnień jakim jest oglądanie nowej wersji BH 90210.
( Żeby nie było- wczoraj wieczorem obejrzałam ambitny film i nawet wszystko zrozumiałam, więc mi wolno).

0 komentarze: