Zawsze lubiłam 2, z kilku powodów- bo 2 to nie 1, też nie 3, a już na pewno nie 13.
Bo fajnie jest zjeść dwa kawałki czekolady, wypić dwa piwa, zrobić dwa obroty w tańcu jeden po drugim.
No i buty zawsze są 2- a to niepodważalny argument ,,za".
W piątek wieczorem miałam 2 egzaminy.
W sobotę w południe 2 śluby.
Wieczorem- 2 wesela, na których 2 buty starły moje 2 stopy do drugiej krwi.
Szwagier zaliczył jeden zgon, ale cierpiał 2 dni. Ja dnia następnego niedzielnego przyjęłam tylko 2 herbaty do wieczora, za to przykleiłyśmy z Hosanną 2 kilometry taśmy do futra. Które było 2 razy cięte i rozrywane.
Po tym wszystkim na 2 doby ścięło mnie z 2 nóg, i przeleżałam ten czas w dwuosobowym łóżku pod dwoma kocami.
I teraz pytanie- dlaczego z egzaminu dostałam 3+?
0 komentarze:
Prześlij komentarz