Historia jest jednak tak smakowita, że...
Nie tak dawno temu, za to za górami i lasami PanKot i Szwagier odwiedzili niejakie centrum chińskie. W centrum chińskim można kupić naprawdę wszystko za niewiele,byle hurtem- o czym PanKot poinformował mnie już w trakcie drogi powrotnej, w ramach przygotowania terenu pod spodziewaną reprymendę. Otóż on zakupił sobie helikopter, a Szwagier samochodzik- obydwa urządzenia na pilota, obydwa bardzo świecące i ...niezbyt potrzebne ( oj tam oj tam:). Po rozpakowaniu okazało się że helikopter jest mocno niekompletny , więc panowie znów wybrali się za góry, lasy... i z powrotem. Nieco ostudziło to ich zapał, ale gdy tylko wrócili do domu... Nastąpiło męskie porównywanie sprzętu ( ,,Twój bardziej świeci" ,,Twój jest bardziej zwrotny" ,, Twój wpadł na mojego!" ,,Twój jest siajowy" itepe) oraz próba generalna- niezbyt udana, poniewa wiało, padało i zagrzmiało sobie nawet. Sezon został jednak oficjalnie rozpoczęty, sprzęt podrasowany ( obciążony, oklejony, pomalowany, nazwany) i następnego dnia pooooleciał...cudem odnalazł się kilka ulic dalej, dzięki pomocy Pana menela, bez którego PanKot i Szwagier musieliby obejść kilka domów z pytaniem - ,,czy u pana/pani w ogrodzie nie wylądował przypadkiem helikopter?". Przygoda oczywiście nie zostawiła żadnego trwałego śladu w psychice Chłopców więc wieczorem postanowili pokazać światu wszystkie możliwości helikoptera, czyli ŚWIATEŁKA. Bo pierun jarzył się niczym kiełbasa z Czarnobyla. Ubrali się jak na misję, spakowali sprzęt, wyszli i wrócili po 20 minutach. Po kijek. Po kolejnych 20 po drabinę.
A później.... Tego dnia mieszkańcy Włoch nie zapomną szybko. Otóż niezidentyfikowany obiekt około godziny 20 wylądował na jednym z najwyższych drzew w okolicy, rozjaśniając zimną, ponurą noc czerwonymi i błękitnymi błyskami niebiańskiego światła,- po czym zniknął w równie nieoczekiwany sposób; wszyscy uznali to za rzecz niebywałą i wzbudzającą ogólną radość; wszyscy, oprócz dwóch Smutnych Chłopców...
Którym na pociechę został samochodzik. Oraz niepotrzebny pilot do helikoptera.

ps- ostatnio nie pisałam, ponieważ ponieważ.
A teraz rozbijamy się namiętnie z PanemKotem na rolkach, bo pod wpływem słońca dostałam jakieś wiosennego pierdolca i usiedzieć na tyłku nie mogę.
Oczywiście, pamiętając słowa zacnego Jędkera bardzo uważam na tyłek i okolice- wszak ,,biodro ma się tylko jedno".
Amen.
0 komentarze:
Prześlij komentarz