Byliśmy dziś z PanemKotem w domu kultury naprzeciwko mojego domu ( który wybitnie kulturalny nie jest ostatnimi czasy;) i zbłaźniliśmy się próbując wybadać teren.
Badaliśmy pod moje/nasze przyszłe działania, na tzw. turystę- ,,ja tylko zwiedzam".
To była teoria. W praktyce trafiliśmy na dość dociekliwą panią menager która nas zaskoczyła zza filara ( filaru?) i wyszło że mamy nieokreśloną ilość dzieci w nieznanym nam wieku ( PanKot dość enigmatycznie określił wiek naszej pociechy na ,,między 3 a 6 klasą"), nie wiemy czym owe dzieci się pasjoują i ogólnie jako rodzice wypadamy...eeee...nienajlepiej. Pani była dość skonsternowana.
Za to bilety na Parnassusa są po 10zł plus przejście przez ulicę, więc za taksówkę nie płacimy.
Podniecam się tym domem kultury jak głupia, ale po pierwsze uwierzyć nie mogę że w całkiem porządnej formie został ocalony mój ulubiony budynek we Włochach, a na dodatek do kina i na jogę ( i to moją ukochaną, astanga jogę!) mam 20sekund drogi ( no, chyba że długi autobus jedzie).
Tym optymistycznym akcentem kończę i życzę Wam wszystkim świetlistej drogi, życiodajnego oddechu i refleksji nad losem.
Żartowałam.
Życzę wszystkim, by podobnie jak ja poszli na jogę porządnie się wypocić;)
0 komentarze:
Prześlij komentarz